Odeszłaś bez pożegnaniaNiby po cichu, po burzy
Zostawiłaś w ślepej uliczce
Porzuciłaś jak niechciane dziecko
W objęcia beznadziei mnie wepchałaś
Teraz łaskawie wracasz
I mi wmawiasz, że to ja Ciebie wygnałam
Że wybrałam upadek nie Ciebie
Czemu mnie mocno nie trzymałaś
Pozwoliłaś na nasze rozstanie
Mówisz, że byłaś, że czekałaś
Ja też byłam, też czekałam
Czemu po innej stronie stałaś
Czemu nadziejo karmisz mnie nadzieją
Nie kuś, zostaw na zawsze
Lub nie puszczaj i żyj we mnie na wieki